wtorek, 28 lutego 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy odsłona XXX - Epickość w borsuczym wydaniu

Będąc gospodarzem okrągłej, trzydziestej odsłony Figurkowego Karnawału Blogowego, wypada samemu również coś pokazać. Wymagają tego czytelnicy i resztki (na prawdę resztki ;) przyzwoitości. Dlatego też przysiadłem do warsztatu, i prezentuję Wam Epickość w borsuczym wydaniu.


W pierwszym odruchu chciałem zaprezentować tytana klasy Imperator do Epic Armageddon (wszak czyż może być coś bardziej epickiego, niż epicowy tytan?), jednak z przyczyn ode mnie (o dziwo) niezależnych prace nie wyszły poza gromadzenie materiałów (tak tak, tytan będzie całkowicie home made, podobnie jak poprzednie).
Skoro nie Epic, to co? Rozejrzałem się po pokoju, i mój wzrok padł na coś, co świetnie się wpisuje w temat, a co czekało na swą kolej od wielu lat.
Na początek krótka scena wprowadzająca, która wgniotła mnie w kinowy fotel, gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy.

video

Domyślacie się, co będzie tematem w moim wpisie? Tak jest - Argonath!


Argonath, zwany również Wrotami Królów lub Kolumnami Królów (Pillars of the Kings, Gate of Kings), powstał po 1248 roku Trzeciej Ery. To gigantyczne rzeźby Isildura i Anáriona, synów Elendila, wykute w skałach po dwóch stronach wąwozu, którym Anduina wpada do jeziora Nen Hithoel. Wykonano je z rozkazu regenta, a późniejszego króla Gondoru Rómendacila II, po rozgromieniu przez niego Easterlingów. Zwrócone ku północy, stanowiły północną granicę Gondoru. Lewe dłonie miały wyciągnięte, w prawych trzymały topory. W filmowej ekranizacji w dłoni jednego z posągów znalazł się miecz.

Tyle słowem wstępu. Jak możecie sobie wyobrazić, rzeczone Wrota wywarły na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem mieć ich model w swej kolekcji. Okazja nadarzyła się ładnym kilka lat temu, gdy istniał jeszcze sklep Monolith Icon (ktoś go pamięta? mieli, jak kojarzę, jako jedni z pierwszych w swej ofercie figurki Avatars of War). Zrobili promocję, dzięki której stałem się posiadaczem dwóch ceramicznych posągów o wysokości, bagatela, prawie 40 cm. Niedługo potem firma zwinęła się z rynku w raczej mało kulturalny sposób. Zakupione posągi najpierw przeleżały kilka lat w pudle, w którym je przysłano, potem w stanie surowym stały obok barku, swą postawą chroniąc zasoby przed obcymi ;) Teraz nastał czas, by trafiły do warsztatu i zyskały godny siebie wygląd.
Niestety, znów dał o sobie brak czasu. W efekcie udało mi się położyć jedynie kolor bazowy, ale i tak już widać różnicę. Gdy uda mi się skończyć te rzeźby, na pewno je zaprezentuję.

Posągi królów Gondoru

FBK się udał? Piąteczka!

To widzieli członkowie drużyny pierścienia podczas podróży Anduiną

Małe porównanie wielkości posągu Elendila z jedo LotRowym odpowiednikiem

Przy okazji mogę podziękować Wam za liczne odwiedziny, w dniu dzisiejszym licznik przekroczył sto tysięcy! Jesteście epiccy! ;)

10 komentarzy:

  1. O tak, to jest prawdziwie epickie. Trzymam kciuki, by udało się dokończyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno się uda!

    I gratki za milion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      A z miliona się sto tysi zrobiło, jak człowiek oprzytomniał ;)

      Usuń
  3. Czekam na dokończenie malowania, bo posągi są EPICKIE =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam nadzieję, że niedługo zaprezentuję gotowe.

      Usuń
  4. Milion? Jeżeli mówimy o liczniku po prawej, to wygląda bardziej jak 100 000, przynajmniej w systemie dziesiętnym ;-) Czekam na pomalowanie, bo póki co takie gołe makiety nijak nie uznaję za skończone ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh, Ty złośliwcu... A ja taki byłem zadowolony (i zaspany :P). A teraz mi motywacja spadła ;)
      Pewnie, że skończę. Taki jest plan!

      Usuń
  5. To jeszcze 40-centymetrową makietę wokół! :D

    OdpowiedzUsuń