W końcu, po długim czasie, udało mi się dotrzeć do nowej miejscówki dla graczy w Łodzi - lokalu Zona 13. Trafiłem tam, zaprowadzony przez znajomego ze Stagrafu, celem rozegrania partyjki Anioła Śmierci. Do gry dołączyło jeszcze dwóch graczy, w tym jeden z gospodarzy obiektu, i razem zagłębiliśmy się w ciemne czeluście Space Hulka. Do gry użyliśmy podstawki z dodatkiem Space Marine Pack 1, ale zespoły z tego dodatku po losowaniu pozostały w pudełku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioł Śmierci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioł Śmierci. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 września 2013
sobota, 16 lutego 2013
Planszówkowe popołudnia - Carcassonne, Anioł Śmierci
Kilka dni temu dość nieoczekiwanie zostałem zaproszony przez znajomego na partyjkę Carcassonne. Oprócz mnie w grze brały udział cztery osoby. Podczas naszych rozgrywek do podstawki dołożone były dodatki Karczmy i katedry, Kupcy i budowniczowie oraz Promy (wszystkie zawarte są w Carcassonne Big Box).
sobota, 29 września 2012
Anioł Śmierci - Dark Angels vs Genstealers odsłona 2
W dniu dzisiejszym po raz kolejny wyruszyliśmy wraz z Wodzem Stagrafu przemierzać mroczne czeluście Space Hulka. Ponieważ ostatnio nie poszło nam zbyt rewelacyjnie, postanowiliśmy zrobić powtórkę z rozrywki - przeciwko czającym się w korytarzach genokradom wyruszyły cztery drużyny skrzydła śmierci.
Na drodze losowania na planszy pojawiły się zespoły czerwony (techmarine), zielony (konsyliarz), fioletowy (kapelan) oraz niebieski (sierżant). Tereny, na jakich przyszło nam grać, to po kolei: Centralny Cogitator, Mroczne katakumby, Kaplica gniewu Balaa i Leże genokradów.
środa, 15 sierpnia 2012
Anioł Śmierci - Dark Angels vs Genstealers
Udało nam się z Wodzem wygospodarować trochę czasu na kolejną partyjkę w Anioła. Tym razem, zgodnie z wcześniejszymi planami, na tapetę poszły nowe zespoły bitewne terminatorów skrzydła śmierci, a ich przeciwnikiem były klasyczne genokrady.
piątek, 10 sierpnia 2012
Anioł Śmierci - Blood Angels vs. Tyranids
Tym razem testy nowych dodatków zaczęliśmy spokojniej. Wraz ze stagrafowym Wodzem postanowiliśmy, że na razie DW pójdzie do pudełka i poczeka na swój czas, a w pierwszej kolejności zajmiemy się eksterminacją tyranidów, zanim one zrobią to samo z naszymi terminatorami.
Wódz wylosował palnik oraz sierżanta z mieczem, ja zaś szpony i librariana. Nie był to zły wybór, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że mogło by być znacznie lepiej.
Gra zaczęła się nie najgorzej. Choć w pierwszej turze poległy szpony (wyrzucone 0 na teście przeżycia), to jednak robale wchodziły po 1 na lokację, zamiast, jak w poprzedniej grze, po 3+ (z umiejętności hormagauntów). Denerwowała tylko nieskuteczność ataków libry, zjadająca bez efektów kolejne stosiki żetonów wsparcia. Nieco namieszała karta odwracająca szyk wszystkich SM, jednak dwie tury później pojawiła się znowu, wiec wielkiej tragedii nie było. Umiejętne zagrywanie kart akcji (blokowanie ataków jednego roju, odrzucanie kart ze stosu sygnału radaru czy podgladanie najbliższej karty akcji) pozwalało w miarę bezboleśnie przechodzić kolejne etapy. Największym problemem była strata miotacza. W trzeciej lokacji zaczęły się schody - wysyp tyranidów (w końcu gdzieś te karty z żółtymi trójkątami być musiały ;)), strata niebieskiej drużyny i dalsza niska skuteczność kronikarza spowodowały, że nasze szregi stopniały do 4 terminatorów - cała drużyna szara, i po jednym z żółtej i purpurowej. Wtedy też szczęście się do nas uśmiechnęło - Wódz podejrzał kartę wydarzeń, i odłożył ją na wierzch z miną slaneshowca w żeńskim zakonie :P Już wiedziałem, że jest dobrze - oto wraca z zaświatów nasz palnik! Trzeba przyznać, że to wydarzenie, w połączeniu z rewelacyjnymi rzutami ochronnymi dla innych terminatorów (żółty przez kilka tur bronił się skutecznie przed 2-3 robalami!), zapewniło nam końcowy sukces. Ostatnie pomieszczenie, do którego wkraczamy z dość znaczną obstawą Xeno, i główny aktor przedstawienia - Skacząca Śmierć. Wyłania się tuż przed lufą miotacza, niestety ma obstawę 5 innych robali. Jednak po wykonaniu ruchu przez tyrki okazuje się, że znalazł się na polu obok z jednym tylko członkiem obstawy. Celny strzał z miotacza (który dla pewności miał na sobie jeszcze 2 żetony ;)) zapewnił nam zwycięstwo.
Dobrym posunieciem była ochrona pojedynczych członków zespołów bitewnych, nawet jeśli mieli tylko boltery. Pozwalało nam to korzystać z dodatkowej karty wsparcia lub ataku, co czasem było nie do przecenienia. Dużo szczęścia mieliśmy na początku, gdy przez kilka tur wychodziło po jednym robalu zamiast 3+ na lokację. Gdy zaczęło się robić gorąco, rewelacyjne rzuty na ochronę przed atakami zapewniły nam przeżycie.
Tyranidzi są dodatkiem ciekawym, dużo dynamiczniejszym niż standardowe genokrady (które nawet z adrenalinowymi kuzynami z Mission Packa 1 nie wychodziły takimi stadami). Specjalne umiejętności, aktywowane w poszczególnych fazach, stanowią spore wzmocnienie dla naszych przeciwników.
Następne testy to Skrzydło Śmierci przeciwko standardowym genom, trzeba sprawdzić, czy nowi terminatorzy nie zaplączą się w swoje habity podczas zabawy w berka po korytarzach Space Hulka ;)
Wódz wylosował palnik oraz sierżanta z mieczem, ja zaś szpony i librariana. Nie był to zły wybór, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że mogło by być znacznie lepiej.
Gra zaczęła się nie najgorzej. Choć w pierwszej turze poległy szpony (wyrzucone 0 na teście przeżycia), to jednak robale wchodziły po 1 na lokację, zamiast, jak w poprzedniej grze, po 3+ (z umiejętności hormagauntów). Denerwowała tylko nieskuteczność ataków libry, zjadająca bez efektów kolejne stosiki żetonów wsparcia. Nieco namieszała karta odwracająca szyk wszystkich SM, jednak dwie tury później pojawiła się znowu, wiec wielkiej tragedii nie było. Umiejętne zagrywanie kart akcji (blokowanie ataków jednego roju, odrzucanie kart ze stosu sygnału radaru czy podgladanie najbliższej karty akcji) pozwalało w miarę bezboleśnie przechodzić kolejne etapy. Największym problemem była strata miotacza. W trzeciej lokacji zaczęły się schody - wysyp tyranidów (w końcu gdzieś te karty z żółtymi trójkątami być musiały ;)), strata niebieskiej drużyny i dalsza niska skuteczność kronikarza spowodowały, że nasze szregi stopniały do 4 terminatorów - cała drużyna szara, i po jednym z żółtej i purpurowej. Wtedy też szczęście się do nas uśmiechnęło - Wódz podejrzał kartę wydarzeń, i odłożył ją na wierzch z miną slaneshowca w żeńskim zakonie :P Już wiedziałem, że jest dobrze - oto wraca z zaświatów nasz palnik! Trzeba przyznać, że to wydarzenie, w połączeniu z rewelacyjnymi rzutami ochronnymi dla innych terminatorów (żółty przez kilka tur bronił się skutecznie przed 2-3 robalami!), zapewniło nam końcowy sukces. Ostatnie pomieszczenie, do którego wkraczamy z dość znaczną obstawą Xeno, i główny aktor przedstawienia - Skacząca Śmierć. Wyłania się tuż przed lufą miotacza, niestety ma obstawę 5 innych robali. Jednak po wykonaniu ruchu przez tyrki okazuje się, że znalazł się na polu obok z jednym tylko członkiem obstawy. Celny strzał z miotacza (który dla pewności miał na sobie jeszcze 2 żetony ;)) zapewnił nam zwycięstwo.
Dobrym posunieciem była ochrona pojedynczych członków zespołów bitewnych, nawet jeśli mieli tylko boltery. Pozwalało nam to korzystać z dodatkowej karty wsparcia lub ataku, co czasem było nie do przecenienia. Dużo szczęścia mieliśmy na początku, gdy przez kilka tur wychodziło po jednym robalu zamiast 3+ na lokację. Gdy zaczęło się robić gorąco, rewelacyjne rzuty na ochronę przed atakami zapewniły nam przeżycie.
Tyranidzi są dodatkiem ciekawym, dużo dynamiczniejszym niż standardowe genokrady (które nawet z adrenalinowymi kuzynami z Mission Packa 1 nie wychodziły takimi stadami). Specjalne umiejętności, aktywowane w poszczególnych fazach, stanowią spore wzmocnienie dla naszych przeciwników.
Następne testy to Skrzydło Śmierci przeciwko standardowym genom, trzeba sprawdzić, czy nowi terminatorzy nie zaplączą się w swoje habity podczas zabawy w berka po korytarzach Space Hulka ;)
środa, 25 lipca 2012
Anioł Śmierci - pierwsze testy Tyranidów i Skrzydła Śmierci
Jestem świeżo po testach dwóch nowych dodatków do Anioła Śmierci. Najpierw z Azem graliśmy standardowym zestawem przeciwko nowym Tyranidom, a tydzień później z Wodzem w Stagrafie testowaliśmy Deathwing również przeciw Tyrkom. Oto efekty i moje przemyślenia.
Obie gry skończyły się bardzo szybko (licząc ilość pomieszczeń, jakie udało nam się przejść). W obu przypadkach zostaliśmy zjedzeni w pomieszczeniu 1C . Nowi przeciwnicy rozmnażają się w trybie przyspieszonym (zwłaszcza gdy ma się pecha przy rzutach z hormagauntami), i dość szybko z 1-2 robali robi się pokaźne stadko, którego nie ma czym przetrzebić. Flankujący liktor jest niebezpieczny, choć nie spotykaliśmy go zbyt często.
Klasyczni terminatorzy w odpowiedniej konfiguracji powinni sobie z nowymi Tyrkami poradzić. Grając z Azem mieliśmy miotacz, działko szturmowe, sierżanta z mieczem oraz szpony. Niestety, dość pechowe rzuty na miotaczu spowodowały, ze planowana eksterminacja dość dużego zbiegowiska robali zakończyła się raptem ich okopceniem. Assault cannon strzelał ze zmiennym szczęściem, szpony robiły co mogły, jednak efekt końcowy był krwawy i niezbyt dla nas przyjemny.
Skrzydło śmierci – zupełnie odmienne od tego, do czego się człowiek przyzwyczaił grając czerwonymi. Jednostrzałowy assault cannon boli. Może dlatego tak szybko zakończyliśmy naszą przygodę. Choć z drugiej strony nie można odmówić twórcom pomysłu na nowe świetne zasady (np. umiejętność konsyliarza – ratowanie od śmierci terminatora w zamian za odrzucenie żetonu wsparcia – jest wg mnie super). Myślę, że dobrym pomysłem będzie rozegranie kilku bitew przeciw „staremu dobremu” przeciwnikowi, czyli genkom, żeby oswoić się z nowościami.
Ogólne moje (i nie tylko) odczucia co do nowych dodatków są jak najbardziej pozytywne. Terminatorzy dają powiew świeżości (choć na początku można mieć od niego czkawkę ;)), a Tyrki są dużo bardziej wymagającym przeciwnikiem. Pomimo dość wysokiej ceny (za oba dodatki zapłacimy więcej niż za podstawkę) są warte zakupu. Zwłaszcza, jeżeli podstawowe karty są już nam znane i ograne.
poniedziałek, 12 marca 2012
Deathwing - czwarty dodatek do Anioła Śmierci
FFG jakiś czas temu wydało kolejny dodatek do Anioła Śmierci. Tym razem będziemy mieli okazję zmienić zakon, i wcielić się w Mrocznego Anioła ze Skrzydła Śmierci.
środa, 21 grudnia 2011
Anioł Śmierci - nowy dodatek
Dziś nietypowo. Znalazłem zapowiedź do trzeciego już dodatku do karcianej wersji Space Hulka Angel of Death, której wydawcą jest Fantazy Flight Games. Nosi on tytuł Tyranid Enemy Pack.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




