niedziela, 20 grudnia 2015

Bogowie Wojny - Napoleon. Francja vs Brunszwik

Podczas gdy uczestnicy mojej kampanii Full Thrusta wyrzynali się w przestrzeni kosmicznej, wraz z Robertem usiedliśmy do Napoleona. Przeciwko mojemu Czarnemu Korpusowi z dodatkiem kontyngentu Nassau stanęli cesarscy spod znaku żabiego udka.

Celem głównym było znajdujące się w centrum pola walki jezioro (wszak, zgodnie ze scenerią, walka odbywała się gdzieś w piaszczystych regionach świata), jednak obaj nastawieni byliśmy na eliminację siły żywej przeciwnika

Brunszwik z kontyngentem Nassau

Chwila zadumy przed rozgrywką

Cesarz wiecznie żywy

Brunszwik ruszył do przodu...

...podczas gdy cesarscy kitrali się za lasem

Brunszwik zajął zabudowania, i rozwinął się w linię

Przygotowanie do ataku

Huzarzy zaszarżowali oddział francuskiej piechoty, roznosząc go na szablach

Francuzi zajęli pozycje na wzgórzu

Lubimy takie rzuty... Francuzi chyba nieco mniej ;)

Atak francuskich strzelców konnych na brunszwicką kawalerię

Początkowy ostrzał nie zadał znaczących strat

W centrum bataliony piechoty dążą do zwarcia

Próba oskrzydlenia z obu stron pozycji brunszwickich przez wrogą kawalerię

Brunszwicka lekka piechota ostrzeliwuje francuskie bataliony

Kontyngent z Nassau wystrzelił salwę do Francuzów...

...celną salwę...

...która bardzo zafrasowała naczelnego wodza

Po ostrzale w środku pola siły odstąpiły od siebie

Francuscy huzarzy przygotowują się do szarży na prawą flankę Brunszwiku

Szarża brunszwickiej kawalerii, zakończona wybiciem francuskich strzelców
Francuska piechota pod ogniem kontyngentu z Nassau

Brunszwicka kawaleria zbiera się po walce

Szarża francuskich huzarów niszcząca baterię dział

Uciekający Nassauczycy obok niewzruszonej piechoty liniowej

Uciekający z pola walki Nassauczycy i lekka piechota Brunszwiku

Brunszwicka piechota liniowa ostrzeliwująca się w lesie z cesarskimi

Uciekająca piechota zdołała się zebrać na swojej podstawie operacyjnej (czyżby wkład markietanek?)

Francuska podstawa operacyjna zajęta przez brunszwicką jazdę

Bitwę wygrali Francuzi. Straciłem cały kontyngent z Nassau, dwie baterie artylerii, dwa szwadrony huzarów, batalion piechoty lekkiej oraz batalion jegrów (swoją drogą, zastanawiam się wciąż nad sensem jego samodzielnego wystawienia, gdyż w walce z jakimkolwiek liczniejszym przeciwnikiem nie ma najmniejszych szans).
Plusem jest fakt, że kawaleria, pomimo jej nieliczności oraz słabości, tym razem sprawiła się bardzo dobrze - zniszczyła dwa bataliony piechoty, cztery szwadrony strzelców konnych i zajęła podstawę operacyjną wroga na dwie tury, tracąc tylko dwa szwadrony huzarów. To wyraźny progres w porównaniu z wcześniejszymi starciami, gdzie zwykle nie robiła nic poza ginięciem. Muszę jeszcze popracować nad artylerią, i będzie można się zacząć przygotowywać do skopania pewnego pruskiego tyłka ;)

8 komentarzy:

  1. To był 3 pułk strzelców konnych.........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, poprawiłem. A swoją drogą, od następnego razu będzie trzeba dokładnie podawać OdB.

      Usuń
  2. "Pruski tyłek" z zainteresowaniem przeczytał relację. Ładna bitwa, zafrasowana mina cesarza - bezcenna.
    Kontygent z Nassau...hmm...no cóż nie każdy Niemiec to Prusak...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, bitwa była dobra. Szkoda, że tylko do pewnego momentu ;)
      Dobrze, że Nassauczycy to nie Prusacy. Inaczej w ogóle nie pojawiliby się na polu bitwy ;)

      Usuń
    2. Doczekasz się doczekasz :-) :-)
      PS. Doigrasz też :-) :-)

      Usuń
    3. Czekam... czekam... ;)
      PS. Obiecujesz? :P

      Usuń